sobota, 20 maja 2017

Rozdział 14. Akcja II (część 2.)

-Zgodnie z informacjami Łasicy zbliża się konwój 3 samochodów. Za półtorej minuty zjawią się w wyznaczonym miejscu. Mała, Mistique i Łapa, za minutę ruszacie. Pozostali na pozycję, przygotować się.

Stanowczy głos Oka zabrzmiał w słuchawkach. Całe Hebi słuchało rozkazów w ciszy. Każdy był skupiony na wykonaniu zadania.

- Dawać!

Równo z wydanym poleceniem auta ruszyły. Sakura włączyła się na odpowiednią ulicę i już po chwili zjeżdżała z wiaduktu. Kiba nieustannie siedział im na ogonie.

- Widzę ich, delikatnie przyspiesz. - odezwała się Hinata.

Dziewczyna wykonała polecenie przyjaciółki. Wszystko szło zgodnie z planem. Wiadukt się kończył, a karawana znajdowała się idealnie po prawej. Sakura lekko przyspieszyła, by znaleźć się w odpowiednim miejscu i wtem usłyszała za sobą ryk silnika. Kiba agresywnie zjechał na lewy pas, po czym zajechał drogę dziewczynom. Sakura odbiła kierownicą i uderzyła w lewą lampę czarnego BMW. Sekundę później rozległ się pisk opon i auta się zatrzymały. Nie minęło wiele, a wysoki blondyn wystrzelił ze swojego pojazdu i szedł w ich kierunku wymachując pięściami. Sakura i Hinata spojrzał na siebie z udawanie przerażeniem.

- To Deidara. - powiedziała Mała, rozglądając się przy tym wokół z wystraszony miną.
- Jest mój. - wyszeptała Hinata, z diabolicznym uśmiechem na ustach, który pojawił się na ułamek sekundy.

Chwilę potem wyskoczyła na zewnątrz.

- My naprawdę przepraszamy! To przypadek! Ten tamten co jechał, zajechał nam drogę. Naprawdę nam przykro! - wolała w stronę nadchodzącego mężczyzny.

Zanim Sakura wyszła z pojazdu zdążyła zauważyć, jak Deidara przystaje i z lubieżnym uśmiechem przygląda się odkrytym nogom jej siostry. Zaśmiała się w duchu i również podbiegła do blondyna.

- Jakiś wariat mi zajechał drogę, przepraszam bardzo. - odezwała się, jednak mężczyzna był zbyt skupiony na dekolcie Mistique.
- Co się tu dzieje?

Przez to zamieszanie nikt nawet nie zauważył pojawienia się Itachiego. Sakura szybko zaczęła przepraszać, a Hinata nie przestawała flirtować z Deidarą. Chwilę potem cztery samochody zgodnie z planem zostały przestawione na pobocze. Po oględzinach szkód udało się wyciągnąć kierowcę z uszkodzonego pojazdu.

'Dobrze idzie, tak trzymać.' - odezwał się w słuchawkach Choji.

- Stłuczona lampa na pewno nie jest tania. Musimy wezwać policję, żeby znaleźli tego pirata. - odparła z przejęciem Sakura.

Deidara słysząc słowa dziewczyny przerwał nagle wypowiedź i krzyknął z przerażeniem:

- Nie! To znaczy nie trzeba będzie fatygować tu policji. - zaczął się tłumaczyć - Przecież to nic poważnego.
- Poważnego czy nie, policję wezwać trzeba. A jak ten wariat spowoduje wypadek? - upierała się.
- Tak tak, to poważna sprawa. - popierała ją Hinata.
- A może panienki mają rację. Chwila nas nie zbawi, a może kogoś uratować. - odezwał się niepewnie kierowca uszkodzonego wozu i bezwiednie odsunął się do auta.

'Idealnie.' - pomyślał z zadowoleniem Itachi i dyskretnie przesunął się tak, by stać frontem do środkowego pojazdu.

Sakura i Hinata wyczuły intencję kolegi i również skorygowały swoje położenie. W tym momencie trójka członków Hebi usłyszała w słuchawkach delikatne "pyknięcie", co oznaczało odłączenie ich od komunikatora. Dzięki temu wiedzieli, że rozpoczęta została druga część misji.

- Niestety panie Kamara nie mamy czasu na papierologię. Czekają na nas w biurze. - odparł spokojnie Itachi.
- No a co z naszym autem? Jak odjedziemy nie wzywając policji będziemy musiały same pokryć kosztu naprawy. - powiedziała smutno Hinata, spuszczając wzrok.
- Nic się nie martw kochana, naprawię Ci to autko z przyjemnością. Znam świetnego speca od takiej roboty. Jak zostawisz mi swój numer, to cię do niego nakieruję. - zaproponował Deidara z dwuznacznym uśmieszkiem.
- Naprawdę?! - ucieszyła się Hinata, wręcz podskakując w miejscu.
- Nie, nie zna nikogo takiego. Po prostu chce wyciągnąć od Ciebie numer. - odparł beznamiętnie Itachi

W tym samym czasie widział kątem oka, jak Neji niczym duch prześlizguje się w cieniach w kierunku pojazdu. Sakura również go dojrzała, ale w żaden sposób nie dawała po sobie tego poznać.

- Nie prawda! Toż to paskudne kłamstwo! - oburzył się blondyn.

Idealnie, mała kłótnia świetnie odwróci uwagę od otoczenia. Wtem Sakura usłyszała w słuchawce słaby szum i głos Choijego.

' Mała, będziesz musiała lekko pomóc Łowcy. Trzeba jakoś zatuszować odgłosy otwierania i zamykania drzwi w aucie. Bądź czujna. Powiem Ci kiedy, będziesz miała najwyżej sekundę na reakcję.'

Sakura, wiedząc, że kolega ją widzi wykonała delikatny gest ręką na znak zrozumienia. Chwilę potem zaczęła udawać, że coś kręci ją w nosie. Natomiast kłótnia między Itachim a Deidarą trwała w najlepsze.

' Teraz.'

Usłyszała głos Oka, po czym głośno kichnęła. Widziała delikatny ruch drzwi w samochodzie. Udało się.

- Na zdrowie. - odparł miło kierowca.
- Dziękuję. To pewnie przez alergię. Mam ją tak silną, że czasem reaguję nawet na niektóre perfumy. - odparła i podjęła rozmowę, ignorując pozostałą trójkę.

Kichnęła jeszcze raz, kiedy dostała kolejny sygnał, a drzwi samochodu się domknęły. Itachi dostrzegł w pobliskich krzewach ledwie zauważalny ruch, a sekundę później w słuchawkach rozległ się głos Oka.

'Dokumenty przejęte. Kończymy akcję. Łasica, Mała, Mistique zwijajcie się.'

- Dobra Dei, przestań już robić z siebie większego palanta niż jesteś i wypisz paniom czek. Nie mamy czasu na twoje debilne teksty. I tak jesteśmy już spóźnieni. Szef nas zabije. - odezwał się Itachi, po czym odwrócił się, by wsiąść do swojego auta.
- Wcale nie jestem! Sam jesteś! - oburzył się mężczyzna - Kto się przezywa, ten się tak sam nazywa! O! - dodał jeszcze wielce oburzony.
- Sakura musiała wsiąść do auta, żeby nie buchnąć śmiechem. Hinata zaś przyjęła czek, zatrzepotała rzęsami na pożegnanie i z gracją wsiadła na miejsce pasażera. Nie czekając dłużej zielona Micra ruszyła i zniknęła za zakrętem. Dopiero przecznicę dalej dziewczyny odetchnęły z ulgą i na wszelki wypadek skierowały się do siedziby okrężną drogą.

- Świetna robota, jestem z was dumny. - zawołał na powitanie Naruto.
- Dzięki wielkie. Nawet nie było tak ciężko. - odparła Sakura.
- A ten cały Deidara to faktycznie debil. - dodała ze śmiechem Hinata - A teraz dajcie mi koc i ciepłą herbatę. Zamarzam! Jak nie będę chora przez ten strój to będzie święto.
- No ale warto było. - powiedziała Ino, niosąc ciepły koc.
- Oj było, było. - skwitowała dziewczyna.

Hebi przejrzeli dokładnie skradzione dokumenty i przekonali się, że Madara jest jeszcze większym skurwielem niż sądzili.

- On groził, że zabije mu rodzinę! - zawołał oburzony Naruto.
- Wie o nim wszystko. Nawet kiedy się załatwia i że pije kawę bez cukru. - dodał Shikamaru trzymając jeden s papierów.
- Te.. Te wiadomości są takie same jak te, które wysyłał mojemu tacie. - odparła smutno Sakura, wpatrzona w jeden z licznych maili z pogróżkami.

Pozostali obecni w pomieszczeniu ucichli na chwilę i spojrzeli na zaszklone oczy dziewczyny. Nikt nie wiedział co powiedzieć. Jednak stało się coś niewyobrażalnego. Otóż Sasuke położył rękę na dłoni przyjaciółki i uśmiechną(!) się do niej.

- Spokojnie, nie pozwolimy żeby skrzywdził jeszcze kogoś. W końcu go dopadniemy i wyrównamy rachunki. - odparł pokrzepiająco.

Sakura wpatrywała się w jego oczy, a on nie odwracał wzroku. Siedzieli tak zaledwie kilka sekund, ale wydawały się one o wiele dłuższe niż zazwyczaj. W pewnym momencie Sasuke ocknął się i obrzucając wściekłym spojrzeniem wpatrujących się w nich przyjaciół, wyszedł do pomieszczenia przystosowanego na kuchnię. Dopiero kiedy Sakura odchrząknęła nienaturalną ciszę przerwał Kiba.

- Ja mam teraz poważniejszy temat do przegadania niż Madara. Otóż nadchodzą ferie i my jeszcze nie wiemy gdzie je spędzimy. Przecież to niedopuszczalne!
- A kto powiedział, że nie wiemy? - zapytał się rozbawiony Shikamaru.
- Właśnie, właśnie! Nasza dwójka już wszystko zaplanowała. - odparła tajemniczo Ino.
- No to opowiadaj. - zachęcił ją Naruto.
- A właśnie że nie powiem! To będzie niespodzianka.

Jak obiecała Ino, tak trzymała się swojej tajemnicy. Nikt nie mógł wyciągnąć z niej żadnej informacji. Drobną sprzeczkę przerwał dźwięk rozsuwającej się windy, a w progu pojawił się Itachi z wyrazem zmęczenia na twarzy.

- Stało się coś? - zapytał zmartwiony brat mężczyzny.
- Nie nic. Wszytko zgodnie z planem, nikt się nie domyślił, ale i tak mocno mi się oberwało za niedopilnowanie przewozu. Chwilowo zostałem odsunięty, ale spokojnie, jakoś znowu wrócę do łask Nagato.
- Miejmy nadzieję, że do tego czasu nic nie wymyślą. - odparł Shikamaru.
- Postaram się śledzić ich poczynania najlepiej jak będę mógł. - obiecał.

Hebi jeszcze chwilę posiedzieli w siedzibie zanim wrócili do domów. Ino natomiast wciąż milczała jak grób i jedyne czego udało im się dowiedzieć to to, że mają zabrać ze sobą sprzęt narciarski lub snowboardowy i przygotować się na świetną zabawę.


~*~*~

Cześć Wam! 

Rozdział dosyć krótki i opóźniony, tak wiem nie popisałam się. Musicie mi jednak wybaczyć. Jak to zwykle bywa, student zawsze ma jeszcze czas i "to się jeszcze zrobi". No i ja, jako taki właśnie "systematyczny" student właśnie się obudziłam 2 tygodnie przed deadline'm z 3 projektami w tak zwanej czarnej, murzyńskiej dupie. No i nadszedł czas nadrabiać mój "jeszcze mam czas"... Doszedł do tego jeszcze konkurs i opowiadanie, na które poświęciłam więcej czasu niż planowałam. Wyszło mi 14 stron lekko skróconej historii, która mnie osobiście się bardzo spodobała i może jak zakończę PLM to rozwinę mój pomysł. Tak czy inaczej już niedługo poznacie Nicole. Więcej wam nie powiem ;P Wyniki mają być 25. maja i jak tylko się pojawią wstawię tu całe opowiadanko, żebyście i wy mogli je ocenić ;)

Przypominam także o Instagramie (asiek_blogger) -> tam pojawiają się na bieżąco informacje o wszelkich opóźnieniach, czy nowych pomysłach. Tak więc zachęcam do obserwowania i polecania mnie znajomym ;)  

Jeszcze mam jedną sprawę organizacyjną, jeżeli chcecie dostawać powiadomienia o pojawieniu się nowych rozdziałów zgłoście się pod tym postem. ;) Sporządzę sobie odpowiednią listę i będziecie mogli być na bieżąco. Najlepiej podajcie bloga, gdzie mam was powiadamiać (razem z miejscem, gdzie mam takowe informacje zostawiać), bądź maila, lub jeszcze coś innego. Jestem otwarta na propozycje ;)

I ostatnie pytanko. Czy wam też się oddziela kolor tła nagłówka z tłem bloga? Bo nie wiem czy to jak mam jakiś błąd, czy to coś blogger odwala (bo teoretycznie oba kolory są identyczne - sprawdzałam dobre 5 razy).

Na dziś to tyle i...

Do napisania! :D

wtorek, 9 maja 2017

Instagram

Witajcie kochani!

Tak dobrze widzicie, właśnie założyłam Instagrama :D Pchnięta jakimś impulsem i zachęcona ilością komentarzy pod ostatnim rozdziałem (za co gorąco dziękuję!) postanowiłam pokazać wam trochę siebie i bardziej zżyć z moimi czytelnikami ;) Dodatkowo, może uda mi się znaleźć nowych fanów mojego opowiadania? Kto wie ;P Będziecie też na bieżąco widzieli postępy mojej pracy nad kolejnymi rozdziałami, a w późniejszym czasie może i nawet historiami :D Będzie to także sposób komunikowania się między nami. Często mam różne dylematy związane z kolejnymi wątkami w PLM, a nie mam nikogo, kto mógłby mi doradzić. Teraz będę mogła się zgłosić do Was :D I mam nadzieję, że będziecie pomocni w takich sprawach ;)

A teraz pytanko do Was, co Wy na taki pomysł? Dobrym posunięciem jest Instagram związany z moją twórczością, czy powinnam sobie odpuścić?

No i na koniec, oczywiście jeżeli podoba się Wam mój pomysł, zapraszam do zaobserwowania mojego konta, który znajdziecie pod poniższym linkiem:


Całuję i do napisania!

piątek, 5 maja 2017

Rozdział 13. Akcja II (część 1.)

Po pamiętnej zabawie Halloweenowej uczniowie musieli wrócić do nudnych lekcji, co wcale takie łatwe nie było. Przez niemal dwa tygodnie szkoła aż huczała od plotek, a Sasuke i Ino na każdym kroku słyszeli gratulacje. Przez cały ten okres dziewczyna przyjmowała wszystko z uśmiechem i uprzejmością, natomiast chłopak już po dwóch dniach zainteresowania jego osobą miał ochotę komuś przywalić. Na szczęście zdołał się opanować dzięki swoim przyjaciołom, którzy wrócili do siedziby, gdzie ponownie rozgryzali plany Akatsuki. Z racji zimy, która dopadła swoimi mroźnymi szponami całe Tokio, a ulice pokryło paskudne błoto pośniegowe, Hebi odpuściło sobie treningi jazdy. Zamiast tego Shikamaru rozplanował dla nowych członkiń grupy zajęcia na strzelnicy. Sakura i Hinata, tak jak mówiły, całkiem nie źle posługiwały się bronią, lecz sporo brakowało im do perfekcji. Pod czujnym okiem Tenten już w ciągu kilku dni poprawiły swoją postawę i celność. Pozostali członkowie owianego złą sława gangu również dołączyli do ćwiczeń, aby nie wyjść z wprawy. Wiązało to się z wieloma zabawnymi sytuacjami i masą śmiechu.

Rozpoczynał się właśnie ostatni tydzień szkoły przed przerwą noworoczną, która za sprawą Tsunade miała trwać aż dwa tygodnie. Prawie całe Hebi leniło się właśnie na kanapach siedziby i rozmawiało na temat nowych posunięć Akatsuki. Jedynie Hinaty nie było w pomieszczeniu. Miała ona przyjechać trochę później, gdyż załatwiała coś niezwykle ważnego, jednak nikomu nie chciała powiedzieć co takiego. W czasie, gdy Naruto próbował trafić chrupkiem do ust siedzącego po drugiej stronie ławy Kiby z windy wysiadła uśmiechnięta Hinata. W zaś ręku trzymała tajemnicze zawiniątko. Wszyscy obecni uważnie przyglądali się dziewczynie, nawet grupowe głupki spoważnieli na moment. Przybyła bez słowa usiadła na kanapie, i jeżeli to możliwe, uśmiechnęła się jeszcze szerzej.

- Mam dla was niespodziankę. - zaczęła tajemniczo - Pamiętacie jak na Halloween miałam aparat i robiłam zdjęcia? - reszta przytaknęła - W końcu znalazłam chwile czasu, by obrobić i wywołać te zdjęcia. Wyszły tak świetne, że postanowiłam zrobić z nimi album na pamiątkę. Proszę oto on.

Hinata podała pakunek, a reszta grupy wręcz rzuciła się na niego zrywać szary papier przykrywający prosta okładkę. Album był jasno brązowy w formacie A4. Naruto, który wygrał walkę o przedmiot położył go przed sobą na stole i otworzył na pierwszej stronie. Członkowie Hebi pochylił się nad nim i od razu wybuchnęli śmiechem. Na fotografiach był praktycznie każdy moment zabawy, dzięki czemu łatwo było sobie wyobrazić jej przebieg. Począwszy od straszenie ludzi na ulicy, poprzez koronację miss i mistera balu, po powrót pijanych przyjaciół do posiadłości Uchiha. Każda ze stron albumu była opisana zabawnym tekstem lub krótką adnotacją. Na końcu znajdowało się sporo wolnych miejsc, które już wkrótce zostaną zapełnione nowymi przygodami przyjaciół.

Czas mijał szybko, zapełniony treningami na strzelnicy, szkołą i niekończących się żartami chłopaków. Nim się obejrzeli leżeli w łóżkach lecząc po sylwestrowego kaca. Zabawa jak zwykle była huczna i trwała do białego rana. Hebi odpuściło sobie siedzenie w klubie i postanowiło wziąć udział w koncercie na rynku. Przyjaciele pili i tańczyli z obcymi ludźmi, a Hinata biegała wszędzie ze swoim nieodłącznym przyjacielem – aparatem, dokumentując najciekawsze zdarzenia. Do domów wrócili w okolicy 5 rano, niespecjalnie pamiętając przebytą drogę.

Właśnie dochodziła 14:00, kiedy na grupowej konwersacji pojawiła się pierwsza wiadomość.

Naruto: Yo ludziska, żyjecie?
Kiba: Nieeeeeeee
Ino: Dopiero się obudziłam...
Shika: Coś czuje, że odpuścimy sobie dzisiaj siedzibę.
Saki: No co ty nie powiesz.
Hinata: Hahahahaha właśnie oglądam zdjęcia!
Saki: No właśnie słyszę haha.
Neji: Nooo rży, jak zaczynają świnia.
Hinata: Wcale, że nie!
Tenten: Cicho dzieci! Tak źle Hina?
Hinata: Nieeee skąd ten pomysł haha.
Tenten: Dobra wywołuj je szybko, bo chce je zobaczyć.
Hinata: Spoko loko da się zrobić.
Sasuke: Musze coś zjeść, ale próba wstania nie skończyła się za dobrze...
Choji: A mi właśnie pizza przyszła.
Naruto: Ej też chcę!
Shino: Jak wy możecie cokolwiek jeść?
Tenten: Też tego nie rozumiem.
Kiba: Kami-sama jak dobrze, że mamy wolne do końca tygodnia.
Sasuke: Eeeeeej nie... Nie mamy... Właśnie wbił mi Itachi do pokoju i powiedział, że Aka ma nowy plan.
Shika: Jaki?
Sasuke: Nie wiem, nie chce mi powiedzieć. Musimy się jutro spotkać.
Kiba: No jak mus to mus...
Ino: To co, jutro o 10:00?
Naruto: Kobieto! Toż to środek nocy!
Ino: 15:00?
Naruto: Lepiej.
Sasuke: No to jutro o 15 w siedzibie.
Hinata: Spoko.
Shino: Ok.
Choji: Wezmę coś do żarcia.
Kiba: Git, przyda się.
Shika: No to do jutra ludziska.
Naruto: Yo.
Tenten: Siema.


Hinata odłożył telefon na łóżko i wróciła do przeglądania zdjęć cicho przy tym chichocząc. Nagle drzwi do jej pokoju się otworzyły, a w progu stanęła rozczochrana Sakura.

- Doberek. - powiedziała zaspanym głosem, po czym rzuciła się na łóżko.
- Żyjesz jakoś? - zaśmiała się Hinata.
- Jakoś... Chwała Tsunade za to wolne. Czasem myśli o swoich uczniach.
- Taaaaa na pewno o nas myśli. Pewnie sama teraz leczy kaca giganta.
- No w sumie, niewykluczone. Przydało by się wstać, ale za bardzo mi się nie chce.
- Nooo... To nie wstajemy.

Hinata po tych słowach sięgnęła po leżącego na biurku laptopa i puściła jakiś nudny serial dla zabicia czasu. W połowie drugiego odcinka w drzwiach pojawił się Neji ze sporym talerzem pieczonego kurczaka, którego przygotowała Himeko przed wyjściem do pracy i butelką wody pod pachą. I tak we trójkę przewegetowali do powrotu państwa Hyuga. Wtedy zeszli na parter, gdzie ponownie rozłożyli się na kanapie przed telewizorem. Hinata z przejęciem opowiadała rodzicom nie w pełni prawdziwą historię poprzedniego wieczoru, a Sakura i Neji jedynie przytakiwali jej słowom.

Następnego dnia, zgodnie z ustaleniami całe Hebi pojawiło się w siedzibie równo o 15:00. Również Itachi był już na miejscu i stał z Shikamaru przy jednym z tabletów, analizując mapę. Kiedy starszy z braci Uchiha zobaczył, że wszyscy członkowie gangu zasiedli na kanapach zaczął swoją przemowę.

- Wczoraj dostałem informacje od Nagato o ostatnim etapie przejęcia Tokio Bank. W najbliższy czwartek dojdzie do przewiezienia dokumentów i podpisania ostatecznej umowy. Ja oraz Deidara będziemy eskortować transport. Przewożone dokumenty są ultra ważne, ponieważ znajdują się wśród nich podrobione umowy oraz groźby zmuszające szefostwo banku do odstąpienia z funkcji na rzecz Kisame.
- Krótko mówiąc, kolejny gwóźdź do trumny dla Akatsuki. - wtrąciła Tenten.
- Dokładnie tak. Jeżeli dojdzie do zawarcia umowy ucierpi na tym ogromna część Tokio. Ale na nasze szczęście to ja przewodniczę przewozowi i razem z Shikamaru udało nam się znaleźć sposób na ciche przejęcie dokumentów. Nie będzie to łatwe, bo jeżeli choć jeden element nie wypali będzie po ptakach. Shika oddaje ci głos.
- W transporcie będą brały udział trzy pojazdy. Tak jak Itachi mówił, on i Deidara będą obstawiać przewóz. W głównym pojeździe, ku naszemu szczęściu znajdować się będzie tylko kierowca i walizka z dokumentami. Na przedzie natomiast znajdzie się Deidara drugim wozem, a na końcu Itachi w trzecim. Nasz plan obejmuje bezpośrednie starcie twarzą w twarz, więc w tej części skoku udział starych członków Hebi będzie niemożliwy. Zwyczajnie ktoś może nas skojarzyć. Ale od początku. - Shika włączył na jednym z telewizorów fragment mapy Tokio i wziął do ręki laser - To jest trasa przejazdu transportu. Po przeanalizowaniu wszystkich alternatywnych dróg doszliśmy z Itachi do wniosku, że najlepszym miejscem na rozegranie całej akcji będzie wiadukt północny. Ma on dużo rozgałęzień i sporo ulic łączy się z trasą przejazdu. Dodatkowo dzięki zwężeniu pod wiaduktem Deidara będzie zmuszony do pozostania na prawym pasie. W tym miejscu - Shikamaru wskazał na punkt na mapie – ulica schodząca z mostu łączy się z trasą przewozu, tworząc drugi pas. I tu właśnie rozegra się główna akcja. Wprowadzimy dwa samochody i spowodujemy niegroźną stłuczkę, albo nawet bardziej przetarcie. W pierwszym samochodzie pojedzie Sakura i Hinata, ponieważ jak już wspomniałem będzie konieczna rozmowa twarzą w twarz, a was dwóch nikt nie ma prawa połączyć z Hebi. Za wami pojedzie Kiba, który spowoduje stłuczkę i ucieknie z miejsca zdarzenia. Ogólnie wyglądać ma to tak, że dziewczyny zjeżdżając z wiaduktu zrównają się z drugim autem z transportu, tym w którym znajdować się będą dokumenty. Za nimi jechać będzie Kiba, który za wszelką cenę będzie próbował je wyprzedzić, aż w końcu zrobi to tak, że zajedzie im drogę, a one zmuszone będą odbić autem i zderzą się z pojazdem Akatsuki. Musicie to na tyle umiejętnie zrobić, żeby zmusić transport do zatrzymania się i zjechania na pobocze. Jako że sprawca ucieknie upierajcie się, żeby wezwać policję. Jak dobrze wiemy, Akatsuki nie będzie chciało ryzykować konfrontacją z władzami, dlatego lekkie zamieszanie spowodowane przez dziewczyny wywabi kierowcę z kluczowego pojazdu, dzięki czemu odblokują się zamki. Ten moment nieuwagi wykorzysta Neji, który wykradnie walizkę i zastąpi ją pustą. Da nam to trochę czasu na ucieczkę i kradzieżą dokumentów nie zostaną obciążone bezpośrednio dziewczyny. Całość akcji rozegra się tuż po godzinie 19:00 zatem zapadający zmierzch będzie nam sprzyjał. Dokładne ustalenia wyślę wam pisemnie. - zakończył swoją przemowę i oddał głos Sasuke.
- No to jutro robimy sobie wolne, a w czwartek spotykamy się o 12:00, żeby wszytko przygotować.

Po tych słowach Shikamaru i Itachi wrócili do dopracowania planu, a reszta zaczęła się powoli rozchodzić do domów.

W czarnym Chevrolecie mknącym zatłoczonymi ulicami miasta panowała idealna cisza. Nawet radio zostało przyciszone. Sakura i Hinata jechały skupione, analizując w myślach swoją rolę w najbliższej akcji. Miały dosyć trudne zadanie do wykonania. Na powodzenie misji składało się wiele elementów, które w znacznej części były uzależnione od ich działania. Jeden błąd mógłby je kosztować naprawdę wiele. Dla postronnego widza wydawać by się mogło, że są one potwornie spięte i zestresowane, jednak bardzo by się mylił. Krew w żyłach sióstr pulsowała, a podwyższony poziom adrenaliny powodował, że już nie mogły się doczekać nadchodzącego czwartku. Neji również zagłębił się we własnych myślach, jednak nie w takim stopniu jak jego kuzynki. Jego głowę zaprzątała wizja otoczenia, gdzie rozgrywać się będzie akcja i wszystkie możliwe schronienia i drogi ucieczki.

Kiedy wjechali na swoją ulicę chłopak w końcu przerwał niezmąconą ciszę:

- Ej, dziewczyny co wy takie niewygadane?
- To przez ekscytacje. – odparła z uśmiechem Hinata.
- Nie przesadźcie tylko. Pamiętajcie, że musicie być skupione i na czwartkowej akcji nie będzie miejsca na wasze wariactwa tak jak ostatnio. Musicie ściśle trzymać się rozkazów i planu Shikamaru. On jest bezbłędny, zawsze ma przewidziane wszystkie alternatywy i plany od A do Z.
- Wiemy i będziemy grzeczne. –zaśmiała się Sakura, wyskakując z pojazdu.

W końcu nadszedł czwartek a w siedzibie Hebi trwało poruszenie i gorączkowe przygotowywanie. Shino razem z Kibą przywiózł auta, które będą brały udział w akcji, a Ino zapoznawała je z osobowością Deidary.

- Jest to wysoki blondyn, straszny pajac i kobieciarz. Możecie to śmiało wykorzystać, żeby odciągnąć jego uwagę od pojazdów. Jest mega narwany, więc możecie być pewne, że to on jako pierwszy wyskoczy na was z pięściami. Itachi będzie go pilnował, więc możecie być spokojne. Przebierać was nie będę, bo musicie wyglądać naturalnie, ale dla bezpieczeństwa Tenten zaraz da wam broń. O, o wilku mowa.

Wspomniana dziewczyna pojawiła się z dwoma malutkimi pistoletami wielkości dłoni.

- Wyglądają jak zabawki, ale są równie profesjonalne i precyzyjne jak te, na których ćwiczyłyście przez ostatnie tygodnie. Natomiast dzięki rozmiarowi łatwo będzie wam je schować pod ubraniem.

Aż do godziny 18:00 Shikamaru, Naruto i Sasuke raz po raz wykrzykiwali jakieś polecenia i pilnowali, by wszystko zostało dopięte na ostatni guzik. Siostry dostały kluczyki do starego, lekko poobijanego, zielonego Nissana Micra z 2003 roku. Kiba zaś jechał swoim niebieskim Jaguarem XKR-S, ale tablice zostały wcześniej zmienione, żeby nie było niepotrzebnych problemów. Cała reszta ekipy wpakowała się do Camaro Najiego i GTR-a Sasuke. Już po kilkunastu minutach wszyscy znajdowali się na swoich pozycjach i czekali na rozkazy od Chojiego, który przejął podgląd kamer miejskich, by móc śledzić przewóz oraz przebieg akcji. Nagle wszystkim biorącym udział w akcji na sekundę zamarło serce, po usłyszeniu w słuchawkach trzech wyczekiwanych słów.

- Czas zaczynać zabawę. 


 
~*~*~*~

Witam i na wstępie przepraszam za opóźnienie. Niestety nie było to zależne ode mnie. Jak już mówiłam - problemy w rodzinie.

Kolejną rzeczą jest podziękowanie za wsparcie okazane pod ostatnim postem. Miło się robi, gdy czytelnicy rozumieją i dopingują ;) Wielkie ARIGATO wam wszystkim.

A na koniec, standardowe - mam nadzieję, że się podobało i zapraszam do komentowania :) Całuję gorąco i...

Do napisania!

piątek, 21 kwietnia 2017

Brak rozdziału

Moi kochani czytelnicy!

Musicie mi wybaczyć, ale w dniu dzisiejszym niestety rozdział się nie pojawi. Mam aktualnie bardzo ciężki okres w rodzinie i pisanie jest ostatnią rzeczą o jakiej teraz myślę. Nawet uczelnie zaniedbałam lekko.
Tak czy inaczej postaram się, lecz nic nie obiecuje, napisać coś jeszcze w tym tygodniu. W najgorszym wypadku rozdział pojawi się dopiero za 2 tygodnie. Postaram się do tego nie dopuścić, ale to wszystko zależy od mojego samopoczucia.

Jeszcze raz bardzo przepraszam i mam nadzieje, ze mnie zrozumiecie.

Do napisania.

poniedziałek, 10 kwietnia 2017

Konkurs wiosenny

Witam kochani ;)

Dzisiaj tylko post informacyjny, ale mam nadzieję, że będzie chciało wam się przeczytać, bo warto.

Otóż dostałam propozycję, aby wziąć udział w konkursie organizowanym przez Rzekę opowieści (link w obrazku).

http://rzeka-opowiesci.blogspot.com/2017/04/konkurs-wiosenny.html


Zachęcam do zapoznania się z powyższym konkursem, bez względu czy macie własnego bloga, czy też nie. Ma on formę otwartą, więc każdy może wziąć w nim udział. A czas jest do 17 maja b.r. więc jest jeszcze trochę. Może to być też fajna forma sprawdzenia się, jeżeli wachcie się nad rozpoczęciem pracy nad własnym opowiadaniem.


Ja osobiście skorzystałam z propozycji, ponieważ od dłuższego czasu chodzi mi po głowie pewien pomysł i nie daje myśleć o PLM. Z doświadczenia zaś wiem, że najlepszym sposobem pozbycia się zaprzątającej głowę myśli jest przelanie jej na papier. Tak też robię, a może coś mi się przy okzaji wygrać uda ;P

Ogólnie będzie to moje autorskie opowiadanie, nie będące żadnym fan fickiem ani niczym z tych rzeczy. Jest to dla mnie pewne wyzwanie, bo wszystko, od postaci, poprzez miejsca, po fabułę muszę wymyślić sama i to jeszcze tak, by miało to ręce i nogi. Trzymajcie wiec kciuki, żeby mi wyszło ;)

Oczywiście opowiadanie to pojawi się tu na blogu. Jeszcze nie wiem, czy będę mogła je wstawić przed ogłoszeniem wyników (czyli 25 maja) czy po nich, ale prędzej czy później je dodam, byście sami mogli ocenić moje wypociny.

Również chcę ogłosić, że mój udział w konkursie nie wpływa na działanie bloga i dodawanie rozdziałów. O to możecie być spokojni ;)

Na dziś to tyle i ściskam was ciepło i jeszcze raz zachęcam do wzięcia udziału w konkursie.

Do napisania!

piątek, 7 kwietnia 2017

Rozdział 12. Halloween

Dni w Tokio mijały spokojnie, a aura nie rozpieszczała mieszkańców miasta. Już od dwóch tygodni z nieba lał się rzęsisty deszcz i nic nie wskazywało na jakąkolwiek poprawę.

Liceum Konoha byłoby równie spokojnie, gdyby nie pewna dwójka nieposkromionych uczniów, należących do licealnej klasy 1 „C”. A mowa tu oczywiście o legendarnych już Naruto i Kibie. Jak to zwykle oni, nie pozwolili melancholii zagościć w mury szkoły. Spośród ich licznych dowcipów, zakładów i wybryków jeden był szczególnie kretyński.

Pewnego przygnębiającego i oczywiście deszczowego poniedziałku nikt obecny w prestiżowym Liceum nie tryskał energią. Każdy, zarówno uczeń jak nauczyciel, snuł się bez życia po korytarzach, które tego dnia były nad wyraz ciche. Nikomu jednak nie przeszkadzał taki stan rzeczy. No dobra, prawie nikomu. Tego dnia Kiba miał wybitnie dobry humor i przekabacił na swoją stronę również blondwłosego przyjaciela. Brunet wpadł na „genialny” pomysł rozruszania trochę nauczycieli. Na lekcji poprzedzającej przerwę obiadową zakradli się do kuchni na stołówce i dodali do wielkiego garnka z kompotem przeznaczonym dla nauczycieli niemałą dawkę środka przeczyszczającego. Jednak, jak dobrze wiemy, chłopaki potrafią być bardzo roztrzepani i najzwyczajniej w świecie pomylili napoje. Jakoś nie zwrócili uwagi, że baniak, do którego ładują niegroźne, choć uciążliwe leki był dziwnie duży. Przez resztę dnia szkolne łazienki były okupowane przez biednych uczniów. Sprawa szybko się rozwiązała, bo Tsunade nie miała najmniejszych wątpliwości, kto za tym wszystkim stoi. Swoje kroki natychmiast skierowała do sali języka angielskiego, gdzie właśnie przebywali winowajcy. Kara jaką im wymyśliła z pewnością na długo zapadnie rozrabiakom w pamięć oraz z pewnością będzie przypominana przez ich przyjaciół. Otóż dwójka chłopaków miała zostać po zamknięciu szkoły i zająć się… wyczyszczeniem wszystkich szkolnych toalet, które po ich drobnym żarciku nie wyglądały zachęcająco. Zanim zdołali się uporać z karą było grubo po północy, ale Tsunade udało się uzyskać zamierzony efekt. Od tej pory Naruto i Kiba odpuścili sobie żarty.

Aktualnie zbliżał się ostatni dzień października, a co za tym idzie Hallowen. Jak co roku w Liceum organizowana była dyskoteka z przebraniami. Aby na nią wejść wymagany był kostium, a na koniec zabawy wybierany był król i królowa balu. Dzięki temu uczniowie chętnie przygotowywali wymyślne stroje. Początkowo były to proste kostiumy, ale z czasem zabawa w przebieranie tak silnie weszła w szkolną tradycję, że nawet nauczyciele chętnie uczestniczyli w tej zabawie.

Ostatnie dni, a nawet tygodnie przebiegały w atmosferze gorączkowych poszukiwań idealnych stroi. W dzień dyskoteki całe Hebi postanowiło zebrać się w posiadłości Sasuke. Tsunade nawet zarządziła dzień wolny od zajęć, by każdy mógł się spokojnie przygotować. A wracając do naszych bohaterów. Mimo, że dyskoteka zaczynała się o 18:00 cała paczka już o 12:00 zawitała w domu Uchihy. Dziewczyny przyniosły ze sobą ogromne kufry z przeróżnymi kosmetykami. Znalazły się tam również farbki do twarzy i sztuczna krew. Ino będąc w swoim żywiole zaczęła rozdzielać zadania pośród przyjaciółki. Ona wraz z Tenten zajęła się ubieraniem i dopracowywaniem strojów całej paczki. Natomiast zadaniem Hinaty i Sakury było zadbanie o odpowiednią charakteryzację. Chłopaki, po gorliwych zachętach Ino pokazali przygotowane stroje. Tak jak przewidywała blondynka, jej koledzy poszli jak zwykle na łatwiznę. Ich kostiumy nie wyróżniały się niczym szczególnym, a były wręcz nudne. Męska część Hebi próbowała przekonać swoje koleżanki, że ich stroje są całkiem spoko. Jednak te nawet nie próbowały słuchać ich tłumaczeń i szybko odesłały ich do pokoju obok, żeby się przebrali.

Na pierwszy ogień poszedł Naruto z Kibą, którzy postanowili tego wieczoru zostać zombie. Mieli na sobie białe, podarte koszulki, poprzecierane jeansy i stare trampki. Ino wzięła w dłoń nożyczki i zaczęła działać. Dziury w koszulkach zostały poszarpane i powiększone, dzięki czemu wyglądały bardziej realistycznie. Spodnie zostały brutalnie rozdarte, czemu towarzyszyły głośne protesty. Tenten nie odstawała od przyjaciółki i również szarpała za ubrania, które i tak były w opłakanym stanie. Kolejnym przystankiem chłopaków była kanapa, gdzie zostali dopadnięci przez siostry. Dziewczyny chwyciły za ciemne cienie i zaczęły robić kolegom siniaki na całym ciele. Twarz została pokryta bardzo jasnym, wręcz białym podkładem. Oczy zostały obrysowane czarnym cieniem, co dawało przerażający efekt. Na koniec Sakura jako świetna artystka zabrała się, za tworzenie ohydnych, krwawiących ran. Wyszły one tak realistycznie, że wszyscy zebrani w salonie Sasuke byli pod wrażeniem. Gdyby jakaś babcia zobaczyła chłopaków na ulicy na sto procent padłaby na zawał.

Kolejnym nieszczęśnikiem, który trafił w dłonie dziewczyn był Sasuke. On postanowił wcielić się w postać Wampira. Ino i Tenten, kiedy tylko zobaczyły strój chłopaka pokręciły z dezaprobatą głową i skierowały się w stronę jego pokoju. Przez około 15 minut jedyne co było słychać to kłótnie wydobywające się z zamkniętego pomieszczenia. Ostatecznie Sasuke stał w salonie w idealnie dopasowanej, śnieżnobiałej koszuli. Pierwsze dwa guziki zostały rozpięte ukazując skrawek bladej skóry chłopaka. Miał na sobie również czarne, eleganckie spodnie, a na ramionach znalazł się długi płaszcz w tym samym kolorze.

Po dopracowaniu stroju Sasuke został oddany w ręce sióstr. Te natychmiast wzięły się do roboty. Przybieliły i tak już bladą cerę chłopaka, a krwistoczerwoną szminką pokryły jego wargi, czemu towarzyszyły gorące protesty, które ostatecznie i tak na nic się nie zdały. Sakura czerwona farbką do twarzy namalowała w kąciku ust plamy przypominające zaschniętą krew spływającą aż na brodę. Hinata natomiast przygotowała specjalny klej, dzięki któremu przymocowała do zębów kolegi 2 ostre, wampirze kły.

W tym sam czasie Tenten naciągała się z Lee, który zawinął się w bandaże i udawał mumię. Dziewczyna próbowała jakoś przemówić koledze, że wygląda jak debil i żeby pozwolił jej coś pozmieniać. Ten jednak był nad wyraz uparty i nie chciał jej słuchać. Ino widząc niemałe zamieszanie postanowiła wspaniałomyślnie dać koleżance szanse się wykazać i wycofała się z ich pola widzenia. Zamiast tego zawołała do siebie Shikamaru. Blondynka nie miała z nim za wiele do roboty, bo przegrał się za kościotrupa. Miał na sobie dopasowany kombinezon z wymalowanymi białymi kośćmi. Ino szybko odesłał go do Sakury, która złapała za pędzelki i farbki. Po krótkim czasie cała twarz chłopaka była pokryta białym podkładem, wokół oczu wymalowane miał czarne cienie przypominające oczodoły. Na dolnej części twarzy pojawiła się odkryta szczęka z rzędem zębów. Po dodaniu paru cieni i szczegółów wyglądał jakby na miejscu twarzy chłopaka pojawiła się gola czaszka.

Kolejna ofiarą stał się Neji. On zaś przebrał się za Diabła. Miał na sobie czerwony kostium, na głowę założył opaskę z rogami, a za plecami umocowany miał ogon. Ino nie miała w jego stroju dużo do poprawiania. Zawiesiła mu na szyi dziwny amulet i poprawiła ogon tak, że wyglądał bardziej realistycznie. Hinata zaś rozczochrała kuzynowi jego wiecznie nieskazitelnie ułożone włosy. Potargane kosmyki pozawijała wokół opaski, dzięki czemu rogi wyglądały jakby wyrastały prosto z głowy. Sakura w tym czasie zajęła się malowaniem chłopaka. Całą twarz pokryła mu czerwoną farbą, a oczy i usta podkreśliła czarną kredką. Na koniec dostał do ręki diabelskie widły w kolorze stroju.

Następny w kolejce był Shino. On ubrał się w czarne szaty śmierci. Na głowie i twarzy miał białą, przerażającą maskę, a w dłoni trzymał patyk, który miał przypominać kosę. A przynajmniej tak twierdził chłopak. Ino natychmiast wzięła się za udoskonalanie narzędzia. Na ostrze zużyła całą folię aluminiową, jaką znalazła w kuchni Uchihów, ale było warto, ponieważ atrybut śmierci nareszcie wyglądał tak jak powinien. W tym samym czasie Tenten odesłała Lee do koleżanek, które miały zająć się jego charakterystyką, a sama zabrała się za poprawę stroju Shino. Nożyczkami poszarpała dół czarnej szaty i przepasała chłopaka grubym sznurem.

Na koniec został Choji, który tego wieczoru wcielił się w wilkołaka. Ino i Tenten zgodnie stwierdziły, że zwyczajny człowiek wilk jest nudny i mało przerażający, więc odesłały chłopaka do koleżanek z poleceniem ochlapania go sztuczną krwią. Sakurze i Hinacie bardzo spodobał się ten pomysł. Szybko pokryły pysk, który Choji zakładał na głowę, czerwoną cieczą. Podobnie postąpiły z łapami i pazurami kostiumu. Końcowy efekt był zdecydowanie lepszy od propozycji chłopaka.

Kiedy cala męska część Hebi była gotowa dochodziła godzina 15:00. Dziewczyny widząc to prędko złapały za swoje torby, w których znajdowały się ich stroje i zniknęły w drzwiach przestronnej łazienki gościnnej. Chłopaki znudzeni czekaniem na koleżanki zajęli się graniem na Xbox-ie. Dopiero po 1,5 godzinie drzwi zajętego pomieszczenia zostały otwarte, a w nich pojawiły się cztery postacie.

Sakura stała się jej ulubionym czarnym charakterem, czyli Harley Quinn. Długie włosy związała w dwa kucyki, ubrana była w białą koszulkę z napisami i bardzo krótkie niebiesko-czerwone spodenki. Na ramiona zarzuciła kurteczkę w tych samych barwach. Nogi zaś pokrywały czarne kabaretki, a na stopy wsunęła wysokie, wiązane buty. Na twarzy miała ostry, kolorowy makijaż, a w dłoni dzierżyła kij baseballowy. Wyglądała niebezpiecznie, ale i seksownie.

Hinata wcieliła się w wiedźmę. Miała na sobie dopasowany, czarny gorset, który uwydatniał jej piersi oraz długą spódnicę w tym samym kolorze. Miała ona spore rozcięcie, które kończyło się wysoko na udzie dziewczyny, dzięki czemu widoczna była jej długa, zgrabna noga oraz wysokie, wiązane szpilki. Na ramiona założyła ciemną pelerynę, która powiewała przy każdym jej ruchu. Granatowe włosy były poszarpane, a na nich został ulokowany niewielki, szpiczasty kapelusz. Całości stroju dopełniała wyglądająca na zaczarowaną stara miotła.


Tenten postawiła na inny typ stroju. Przebrała się za samuraja, ale została tak genialnie ucharakteryzowana, że wyglądała, jakby właśnie wróciła z pola wali. Miała na sobie biało-czarne kimono, a przy boku przyczepioną miała katanę. Cały strój pochlapany był sztuczną krwią, a najwięcej jej było na mieczu, który sprawiał przerażająco zabójcze wrażenie. Kimono było w niektórych miejscach przecięte a spod poszarpanego materiału wyłaniały się paskudne, krwawiące rany. Podobne znalazły się również na twarzy dziewczyny. Trzeba było przyznać, że Sakura i Hinata wykonały kawał dobrej roboty.

Ostatnią postacią, która wyszła z łazienki była Ino. Ona wcieliła się w postać Kobiety Kot. Ubrała czarny, lateksowy kombinezon, a na twarz założyła kocią maskę. Kostium jaki sobie wybrała idealnie pasował do jej nienagannej figury i zwinnych, pociągających ruchów. Z pewnością przez cały wieczór nie będzie mogła odgonić się od napalonych adoratorów.

Nie minęło 5 minut, a w posiadłości Uchiha rozbrzmiał dzwonek do drzwi.

- Pizza‼! – wykrzyknęli chóralnie Kiba i Naruto.

Zdziwione dziewczyny spojrzały na kolegów, czekając na wyjaśnienie.

- Jak się zbierałyście zgłodnieliśmy, więc zamówiliśmy pizzę. – wyjaśnił Shikamaru.
- W sumie dobry pomysł, bo ja też trochę zgłodniałam. – skwitowała Ino.

Sasuke jako pan domu został wytypowany do zapłacenia za zamówioną górę jedzenia, co niespecjalnie mu się podobało. Po niespełna 15 minutach większość Hebi była najedzona i wesoło dyskutowała na mało istotne tematy. Jednak nagle ich rozmowy zostały przerwany przez przerażony wrzask dochodzący z piętra budynku. Zdziwiona grupa rozejrzała się po sobie i zauważyła pewną istotną rzecz. Otóż Naruto i Kiba gdzieś zniknęli. Jak się po chwili okazało nie na długo, ponieważ dwójka zaginionych Zombi wpadło biegiem do salonu, a zaraz za nimi pojawił się wściekły Itachi. Okazało się, że dwójka kawalarzy postanowiło nastraszyć brata ich przyjaciela, który przez cały wieczór pracował w swoim gabinecie. Dopiero po dłuższej chwili udało się uspokoić rozwścieczonego czarnowłosego, a kiedy się już to udało dochodziła 17:30.

- No to ja proponuję się zbierać, bo za pół godziny zaczyna się imprezka. – zawołał do przyjaciół Naruto.

Cała ekipa się z nim zgodziła i w doskonałych humorach wyszła na ulicę. Do szkoły mieli zaledwie 15 minut piechotą, więc postanowili urozmaicić sobie trochę podróż. Otóż straszyli oni każdego napotkanego przechodnia, nawet starsza pani z moherowym berecikiem na głowie nie została oszczędzona. Biedaczka mało na zawał nie zeszła. Ostatecznie pod gmachem szkoły znaleźli się idealnie o godzinie 18:00. Wokół wejścia na salę gimnastyczną kotłowała się ogromna ilość uczniów, których przez stroje ciężko było rozpoznać. Wyjątkiem była jedna osoba, która już z daleka rzucała się w oczy.

- Własnym oczom nie wierzę! – zawołała rozbawiona Ino – Patrzcie na to!
- Haha, czyżby to nie nasza Karin? – zaśmiała się Hinata.
- No wprost nie wierzę, jak na Halloween można przebrać się za księżniczkę. – skwitowała załamana Sakura.
- Założę się o butelkę Sake, że nie zmieści się w drzwiach! – zawołał Kiba w stronę Naruto.
- Wchodzę!
- Ej spójrzcie tam. To przecież Tsunade-sama. – Choji wskazał na kobietę przebraną za nietoperza.

Miała na sobie trochę za obcisły jak na jej wiek czarny kostium. Do pleców zaś przymocowane miała nietoperze skrzydła.

- Odważnie. – zachichotała Tenten.
- A co powiecie na Kakashiego w roli wilka? - mówiący to Shikamaru wskazał na przechodzącego nieopodal wychowawcę.
- No ale trzeba przyznać, że pasują mu te szare uszka. – Ino skwitowała wygląd mężczyzny.


Zanim wesoła gromadka zdołała dotrzeć to drzwi sali gimnastycznej minęła dłuższa chwila, podczas której skomentowana została niemal połowa szkoły, a Hinata biegała z aparatem robiąc masę zdjęć przyjaciołom oraz znajomym. Po przekroczeniu progu szkoły natychmiast pochłonęła ich zabawa. Tańcom i śmiechom nie było końca.

Po niespełna godzinie, do bawiących się w najlepsze na środku sali sióstr podszedł nazbyt rozweselony Kiba.

- Moje drogie przyjaciółki! - zawołał na wstępie, po czym przeszedł do konspiracyjnego szeptu - Proponuję bliżej zapoznać się z ponczem. Gwarantuję, że nie pożałujecie wyboru.

Po tych słowach natychmiastowo rozpłynął się w tłumie. Hinata spojrzała zdezorientowana na Sakurę, ale jej wzrok mówił, że też nie ma pojęcia o co chodzi. Nie tracąc więcej czasu zgrabnie prześlizgnęły się w kierunku stołów z jedzeniem. Nalały sobie po kubku wspomnianego przez kolegę napoju i już po pierwszym łyku wiedziały o co mu chodziło. Pośród słodkiego smaku ponczu wyczuć było wyraźnie alkohol. Przyjaciółki wolały nie wiedzieć, kto zaopiekował się napojem, ale to nie znaczy, że nie raczyły się trunkiem.

Wieść o alkoholowym ponczu rozeszła się bardzo szybko i dotarła nawet do uszu nauczycieli. Ci wielokrotnie próbowali interweniować i zabierać napój, jednak na nic się to nie zdało, ponieważ za każdym razem wracał on na swoje pierwotne miejsce. Po około 15 próbie machnęli ręką i bez skrępowania sami częstowali się napojem.

Kiedy dochodziła godzina 22:00 nadszedł wyczekiwany przez uczniów moment. A mianowicie, wybór miss i mistera balu. Każdy uczestnik imprezy w czasie trwania zabawy zagłosował na swojego kandydata. Teraz muzyka została wyłączona, a wokół podestu, na którym znajdował się spiker zebrał się tłum zaciekawionych uczniów i nauczycieli.

- Witam wszystkich zebranych na corocznym Halloweenowym Balu Przebierańców! - wykrzyknął, a jego słowa wywołały brawa i okrzyki.

Spikerem był jeden z uczniów trzeciej klasy, który był doskonale znany przez wszystkich. Yoshii, bo tak miał na imię chłopak, był niezwykle wesołym człowiekiem i zarażał swoim optymizmem. Nic dziwnego więc, że był lubiany przez dosłownie każdego.

- Właśnie podliczyliśmy wasze głosy i na wstępie chcę wam gorąco podziękować, bo w tym roku frekwencja była niemal stu procentowa! Ale dobra, wiem, że czekacie na coś zupełnie innego. Czas na ogłoszenie nowych władców naszej szkoły! - okrzyki ponownie na chwilę przerwały jego wypowiedź - Kto będzie okryty chwałą? Który z was jest najbardziej rozchwytywanym facetem w szkole? Która z was jest najpiękniejszą kobietą spośród zebranych? Jesteście ciekawi?!
- Tak! - odpowiedział mu krzyk.
- Nie słyszę was!
- Taaaak!!!
- To świetnie! Na początek poproszę o kopertę z imieniem mistera. Dziękuję bardzo. Uwaga uwaga! Wielka chwila! Tegorocznym misterem Halloweenowego Balu Kostiumowego zostaje... Sasuke Uchiha!!! Zapraszam na scenę!

Na sali gimnastycznej zawrzało, rozniosły się głośne piski i brawa. Sam główny zainteresowany nie był zachwycony zwycięstwem. Próbował cichaczem opuścić salę, ale Naruto nie dał mu się tak łatwo wymigać. Siłą został zaciągnięty, a potem wepchnięty na podest. Yoshii pogratulował chłopakowi i założył koronę. Sasuke nawet nie próbował się uśmiechać i udawać, że jest zadowolony. Nienawidził takich imprez i tego, że wszyscy gapili się na niego jak na okaz w Zoo. Dodatkowo za chwilę, jakaś rozchichotana, upierdliwa dziewczyna zostanie miss i będzie musiał ją znosić. Jego przemyślenia zostały przerwane przez spikera.

- A teraz czas na najbardziej wyczekiwany moment, czyli wybór królowej balu. Poproszę kopertę. Tak więc, w tym roku, miss Halloweenowego Balu Kostiumowego, zostaje...

Yoshii nieznośnie przeciągał chwilę wyczytania nazwiska tegorocznej szczęściary. Po lewej stronie sali Karin już przygotowywała się do wejścia na scenę, pewna swojej wygranej. Sasuke aż się wzdrygnął, na myśl o tym, że będzie musiał z nią zatańczyć, po czym skupił się na starszym koledze, który w końcu zakończył swoją wypowiedź.

- ... Ino Yamanaka!!!

Po sali rozeszły się głośne brawa, okrzyki Hebi oraz przeraźliwy wrzask Karin, która nie mogła się pogodzić ze swoją porażką. Sama blondynka była w takim szoku, że dopiero rzucająca się jej na szyję Tenten zdołała ją wybudzić z transu. Kierując się na scenę zauważyła, jak ramiona Sasuke się rozluźniają, a na twarzy pojawia się ledwie widoczny uśmiech ulgi. Po koronacji Ino i wyprowadzeniu Karin z sali gimnastycznej przez nauczycieli po tym, jak siłą próbowała wskoczyć na scenę i porwać koronę, Yoshii ponownie zabrał głos.

- Raz jeszcze gratuluję naszym tegorocznym zwycięzcom i zapraszam do wspólnego pierwszego tańca, a ja się z wami żegnam i życzę miłej zabawy. Siema!

Kiedy brawa ucichły w sali gimnastycznej rozbrzmiał walc, a miss i mister balu rozpoczęli taniec.

- Widzę, że się cieszysz z mojego zwycięstwa bardziej niż ze swojego. - zaśmiała się Ino.
- I to nie wiesz jak bardzo. - odparł Sasuke - Nie zniósłbym znowu jakiejś nadętej laski próbującej mnie pocałować.

Ino w odpowiedzi się zaśmiała i kontynuowała wolny taniec, który nie trwał długo. Już po zaledwie minucie ponownie po sali rozniosły się dźwięki dyskotekowej muzyki.

Zabawa trwała aż do 2 w nocy. Normalnie dyskoteki nie trwają tak długo, ale samorząd szkolny, składający się z trzecioklasistów wstawił się za uczniami u dyrektorki. Początkowo nie chciała przystać na propozycję przedłużenia zabawy, jednak dwie pokaźne butelki sake zdołały ją przekonać. Po ceremonii koronacji, w magiczny sposób w sali gimnastycznej zaczęło pojawiać się coraz więcej alkoholu. Poskutkowało to tym, że niektórzy wcześniej musieli skończyć imprezę. Jednak, o dziwo, zakończyło się bez skandali, czy jakiejkolwiek rozróby. Z resztą już nie pierwszy raz. W Konoha High School istniała niepisana zasada: "Co się wydarzyło w murach szkoły, w murach zostaje." Dzięki temu liczne zakrapiane zabawy nie psują reputacji placówki, a rodzice uczniów żyją w słodkiej nieświadomości.

A wracając do naszych bohaterów. Wędrowali oni właśnie opustoszałą ulicą w stronę domu Sasuke, gdzie postanowili zostać na noc. Droga była wyjątkowo długa i 15 minutowy odcinek zajął im prawie godzinę. Kiedy cała ekipa wtoczyła się do przedpokoju na schodach pojawił się Itachi.

- Oooo nie spis blacisku! - wydukał pijackim bełkotem młody Uchiha.
- No nie śpię, nie śpię i chyba cała ulica też nie. Tak drzecie mordy, że słychać was na kilometr.
- No bezsz pszessady... ik! - zatoczył się Kiba - Przecisz nie jeszt sss nami asz tak śle!
- Tak tak, oczywiście. - pokręcił głową z dezaprobatą i wrócił do sypialni.

Zanim całej grupie pijanych nastolatków udało się wylądować w łóżkach pokoi gościnnych minęła dłuższa chwila, przeplatana śmiechami, przewracanymi rzeczami i pijackimi opowieściami o kanapce z masłem, która zawsze spada masłem w dół.


~*~*~*~

Boziu! Na 100% zanudziłam Was tymi opisami. Ale niestety dałam się ponieść i tak jakoś mi wyszło. Mam nadzieję, że nie umarliście i zdołacie napisać jakiś komentarz ;P

Został mi jeszcze chyba 1 tego typu rozdział do napisania i planuję przejść do ciekawszych rzeczy, związanych typowo z tematyką opowiadania, czyli wyścigi, Akatsuki itp. Mam nadzieję, że dotrwacie :D

I na koniec, bardzo cieszą mnie coraz to nowsi czytelnicy. Witam Was wszystkich i  każdego z osobna :) I taka prośba do anonimowych komentujących, byłoby mi miło, jakbyście się podpisywali jakimś nickiem, albo imieniem. Będzie mi się lepiej czytało i ewentualnie odpowiadało na komentarze ;)

Do napisania moi kochani!