piątek, 2 grudnia 2016

Rozdział 4. Wyjawiona tajemnica

 Dzień jak co dzień. Za oknem piękna pogoda. Nudne i monotonne lekcje. Uczniowie, którzy pragną, aby jak najszybciej wyrwać się ze szkoły. Czyli krótko mówiąc, nic specjalnego. Ale... No właśnie, zawsze jest jakieś „ale”, a w szczególności, kiedy ma się za przyjaciół najbardziej pomysłowych i nieprzewidywalnych ludzi na świecie. Oczywiście mowa tu o doskonale wszystkim znanym Kibie i Naruto. Zaczynała się właśnie 5. lekcja tego dnia. Wszystko przebiegało na pozór zwyczajnie, ale brak w klasie 1 „C” dwóch chłopaków od razu utwierdzał w przekonaniu, że ten dzień nie skończy się normalnie.
 Do sali języka japońskiego wszedł właśnie Iruka Umino, nauczyciel tego właśnie przedmiotu.

  - Witajcie moi drodzy. - zaczął na wstępie – Sprawdźmy szybko obecność, bo chcę dzisiaj więcej zrobić.

W końcu doszedł do Kiby:

  - Inuzuka! - zawołał, a odpowiedziała mu cisza – Nie ma go? Dziwne, wydawało mi się, że go dziś widziałem... Chwila moment... Boże święty, Naruto też nie ma. Więc teraz pozostaje nam czekać.

Nauczyciel już nawet nie próbował zaczynać lekcji, tylko załamany usiadł przy biurku i w duchu modlił się, żeby jego przypuszczenia się nie sprawdziły. Znał tą dwójkę od zawsze i doskonale wiedział, na co ich stać. Klasa również była wręcz pewna, że wykombinują coś naprawdę dobrego. Właśnie kończono zakłady o to co będzie celem dwójki przyjaciół, kiedy nagle otworzyły się drzwi a w progu stanęli uśmiechnięci od ucha do ucha Naruto i Kiba. Momentalnie wszyscy ucichli i skupili wzrok na przybyłych. W końcu jako pierwszy zabrał głos Iruka:

  - No dobra, a teraz powiedzcie mi proszę, co tym razem wykombinowaliście. - powiedział zrezygnowanym głosem.
 - My? - zdziwił się Naruto, ale szeroki uśmiech na jego twarzy całkowicie psuł wizerunek niewiniątka – Przecież my nic nie zrobiliśmy. Skąd w ogóle taki pomysł, Iruka-sensei (jap. -sensei = nauczyciel)?
 - Bo was za dobrze znam? - odpowiedział pytaniem, jakby to wszystko wyjaśniało – A w sumie, chyba nie chcę wiedzieć.

Wciąż uśmiechnięci przyjaciele usiedli w ławkach i jakby nigdy nic przygotowali się do lekcji. Jednak coś nie pasowało. Ich dłonie i ubrania były wybrudzone kolorowym … czymś, ale nie chcieli się przyznać, czym jest to „coś”. Mówiąc, że reszta lekcji minęła normalnie, skłamałabym. Iruka zrezygnował z tematu, który miał zrealizować tego dnia i zamiast niego przerobił tekst jakiegoś-tam-poety z początku XX wieku, choć i to szło bardzo opornie. Cała klasa doskonale wiedziała, że Naruto i Kiba coś wykombinowali, a stan ich ubrań tylko potwierdzał te przypuszczenia. Ich paczka przez cały czas próbowała wyciągnąć z przyjaciół prawdę, ale ci szli w zaparte i nie chcieli nic zdradzić. Po jakichś 20 minutach „lekcji” nauczyciel machnął na to wszystko ręką i ze słowami „Róbcie co chcecie.” usiadł przy biurku i kulturalnie zlał klasę.

 Nareszcie zadzwonił dzwonek, a wszyscy czym prędzej spakowali się i wybiegli z klasy dopatrując się zmian w otoczeniu. Dwójka wtajemniczonych jedynie się do siebie porozumiewawczo uśmiechnęła i skierowała swoje kroki na dziedziniec. Dzięki temu reszta przyjaciół już wiedziała, gdzie szukać odpowiedzi zagadki, ale tego co ujrzeli, to się nawet po nich nie spodziewali.

  Kiedy tylko dotarli przed szkołę już znajdował się tam spory tłum gapiów, złożony nie tylko z uczniów, ale i z nauczycieli. Wzrok wszystkich obecnych skierowany był w ten sam punkt, a mianowicie na pomnik patronów szkoły – Pięciu Kage. Szokiem nie było może to, że cały pomnik, przy drobnej pomocy chłopaków nabrał kolorów, ale to jak im się udało zrobić to w tak krótkim czasie. Na przerwie pomnik był nietknięty, więc musieli się nim „troskliwie zająć” w czasie 15 minut lekcji, na którą się spóźnili. A przechodząc do konkretów. Cały pomnik został pomalowany, ale nie jakimiś bazgrołami. Wyglądał jakby jakieś dzieci wzięły kredki i pokolorowały obrazek. W pewnym momencie z tłumu przebił się potężny, dobrze znany wszystkim krzyk:

  - Uzumaki! Inuzuka! Do mnie! Już!
 - Jak pani się podoba, Tsunade-sama?! - zawołał dumny z siebie Kiba, który wraz z Naruto kierował się w stronę dyrektorki.
 - Jak mi się podoba?! No chyba was pogrzało do reszty! Jak mogliście?! Pytam się! Jak mogliście połączyć fioletowy z żółtym?! Przecież tych kolorów się nigdy nie łączy! - wykrzyknęła, wskazując na kolory ubrań jednej z postaci przedstawionej na pomniku.

Blondynka nie mogła pozbyć się nikłego uśmiechu z twarzy, co całkowicie zaprzepaściło dramaturgię wypowiedzi. Zdziwienie sporej grupy obecnych nie znało granic. Należeli do nich głównie pierwszoroczni i inni nowi uczniowie. Reszta była względnie przyzwyczajona do tego typu akcji. Jednakże, widząc taką skalę zniszczeń wszyscy uczniowie i nauczyciele nie mogli uwierzyć w słowa przełożonej. „Nie łączyć fioletowego z żółtym? I tyle?” - każdy zadawał sobie to lub bardzo podobne pytanie. To jeszcze nic. Kolejna wymiana zdań głównych obiektów zainteresowania spowodowała, że wszyscy musieli zbierać szczękę z podłogi. Oczywiście, jak to zazwyczaj bywa, przy każdej regule istnieją wyjątki. Takim właśnie „odłamem” była ósemka uczniów, która dosłownie pokładała się po ziemi ze śmiechu.

  - Przepraszamy, Babciu. Jesteśmy facetami i nie znamy się na takich rzeczach, ale obiecujemy, że się poprawimy i następnym razem nie palniemy takiej gafy. - obiecał wesoło Naruto.
 - No ja myślę. I nie mów do mnie „Babciu”! - wkurzyła się Tsunade.
 - Oj no dobra, dobra. - machną ręką blondyn, wciąż szczerząc swoje zęby.

Dyrektorka udała, że tego nie widziała i postanowiła nie komentować zachowania swojego ucznia. Zamiast tego kontynuowała:

  - Tylko że teraz mamy problem. - wyznała, drapiąc się po głowie i patrząc na „dzieło” chłopaków.
  - A to niby jaki? - zaciekawił się Kiba.
 - No jakoś trzeba będzie to zmyć, nie sądzicie? - podzieliła się swoim rozmyślaniami.
 - To akurat żaden problem. - wyszczerzył się brunet, a widząc pytające spojrzenie Tsunade podjął wyjaśnienia – To kreda. Nie jesteśmy tak głupi, żeby malować pomnik farbą czy sprejem. Wystarczy zlać wodą a nasi panowie będą jak nowi.
 - To super. - ucieszyła się blondynka, po czym zwróciła się do zebranych uczniów – Nie macie co robić?! To nie jest zbiegowisko! Rozejść się, ale to już! A wy moi drodzy – tu wskazała na sprawców zamieszanie – idźcie do woźnego po szlaucha i zmyjcie to z pomnika zanim się naprawdę zdenerwuję.

Słysząc ton głosu dyrektorki po jakiś 5 minutach dziedziniec prawie całkowicie opustoszał, została jedynie garstka osób. Częścią z nich była paczka Kiby i Naruto, która w dalszym ciągu nie mogła powstrzymać śmiechu.

- Hahaha! Trzeba przyznać, że udało się wam to świetnie! - zawołała Ino.
 - To i tak nic, w porównaniu do waszej rozmowy z Tsunade-sama. Gdybyście widzieli miny uczniów! - zawtórował jej Chōji, przerywając pochłanianie chipsów.
 - O tak. To było piękne. - podsumowała Sakura, wycierając błąkającą się w kąciku oka łezkę.

Do końca dnia obeszło się już bez większych skandali. Jedynie Naruto i Kiba po umyciu pomnika wrócili na lekcja cali przemoczeni, czym załamali Anko-sensei, która akurat prowadziła lekcję geografii. Tłumaczyli się tym, że szlauch całkowicie „przypadkiem” wyrwał się im z ręki i bardzo nieszczęśliwym trafem strumień wody oblał akurat ich. Niestety, w ramach kary Tsunade nie pozwoliła pójść chłopakom do domu i do końca zajęć musieli siedzieć w przemoczonych ubraniach. Na ich szczęście, dzień był akurat wyjątkowo przyjemny, więc obeszło się bez choroby. Zaraz po skończeniu lekcji wszyscy uczniowie szybko ewakuowali się do domów. Jednak Sakurze i Hinacie nie było dane równie szybko się zmyć. Przy bramie szkoły zostały zatrzymane przez Sasuke i Naruto.

  - Robicie coś dzisiaj wieczorem? - zapytał tajemniczo Naruto.

Dziewczyny wymieniły się krótkimi spojrzeniami, po czym zgodnie odparły:

  - Nie.
 - To dobrze. Chcemy wam coś pokazać. Bądźcie gotowe o 18. Przyjedziemy po was.

Lekko zdziwione zgodziły się, po czym Hinata podała dokładny adres ich domu. Były bardzo ciekawe o co chodzi chłopakom i co chcą im takiego pokazać. Już nie mogły doczekać się wieczora.

  - Byli strasznie poważni, nie uważasz? - zagadnęła Sakura wchodząc do domu.
 - Masz rację. U Naruto to wyjątkowo rzadko spotykane zjawisko, więc musi to być coś ważnego. - przytaknęła druga.
 - Ech... Co oni tym razem wymyślili? - westchnęła różowowłosa, po czym zniknęła w drzwiach swojego pokoju.
 - Też mnie to ciekawi. - powiedziała w przestrzeń białooka i wzięła przykład z przyrodniej siostry, również zaszywając się w swoich czterech ścianach.

 ~Godzina 17:55~

  - A wy, gdzie się wybieracie? - zapytała pani Himeko, kiedy nakryła córki w przedpokoju.

Dziewczyny ubierały właśnie buty, przy czym żywo dyskutowały i wesoło się śmiały.

  - Wychodzimy na chwilę z kolegami, mamo. Mają dla nas jakąś niespodziankę. - wyjaśniła krótko Hinata.
 - Kolegami, hmm? - zapytała z dwuznacznym śmiechem na ustach kobieta.
 - Mamo! Koledzy. Tylko. - sprostowała dobitnie Hinata, całkowicie załamana zachowaniem rodzicielki.
 - Dobra, dobra ja nic nie mówię. Tylko nie wróćcie zbyt późno. A i pamiętajcie o zabezpiecze...

Jednak nie zdążyła zakończyć swojej wypowiedzi, z powodu dwóch, idealnie zsynchronizowanych ze sobą głosów:

- Mamo!!! *
 - No co? - udała zdziwienie - Przecież to całkiem normalne, że gdy kobieta i mężczyzna …

I znowu nie dane było jej skończyć. Tym razem jednak przez donośny odgłos klaksonu samochodowego.

  - To na pewno oni! Musimy lecieć! Pa! - zawołał Sakura i natychmiast opuściła dom, ciągnąc za sobą Hinatę.

Koło chodnika, przed bramką stał czarny Nissan GT-R, a przez przednią szybę machał im szeroko uśmiechnięty Naruto.

  - Cześć, dziewczyny! Wsiadajcie! - zawołał.

Kiedy tylko wpakowały się na tylne siedzenie samochodu odetchnęły z ulgą.

  - Nawet nie wiecie, jakim zbawieniem dla nas był Wasz przyjazd. - powiedziała Hinata, z wdzięcznością patrząc na zaciekawionego jej słowami Naruto.
 - A stało się coś? - zapytał.
 - Nie pytaj. - machnęła lekceważąco ręką Sakura, po czym dodała – Możemy już jechać?
 - Pewnie. - odezwał się po raz pierwszy Sasuke.

Chwilę potem mknęli ulicami Tokio, nie przejmując się panującymi przepisami ruchu drogowego. Przez cały czas wesoło rozmawiali na różne tematy. Parokrotnie dziewczyny pytały się, gdzie jadą, ale za każdym razem otrzymywały tą samą odpowiedź: „Zobaczycie”. W końcu dojechali do celu. A przynajmniej tak się przyjaciółkom wydawało, bo po co innego mieli by się zatrzymywać? Ale mimo to miały pewne wątpliwości. Znajdowali się w jednej z najbiedniejszych dzielnic Tokio. Nikt, komu życie miłe nie zapuszcza się w te rejony, a już szczególnie w nocy. Sasuke zaparkował samochód koło jednej z większych, ale równie starej i zniszczonej kamienicy co reszta.

  - To tu. - zakomunikował czarnowłosy i wraz z przyjacielem opuścił pojazd.
 - Ale po co nas tu przywieźliście? - zapytała nieprzekonana i lekko zlękniona Hinata.
 - Zaraz zobaczycie. Nie bójcie się, z nami Wam nic nie grozi. - powiedział uśmiechnięty blondyn i szelmowsko wyciągnął dłoń, by pomóc dziewczynom przy wyjściu.
 - My się nie boimy. - odparła z dziecinnym uporem w głosie, ale z wdzięcznością przyjęła dłoń kolegi.

Sasuke widząc, że już wszyscy stoją koło niego, powiedział:

  - Chodźcie za mną.

 Chwilę potem zniknął w drzwiach kamienicy. Siostry, chcąc, nie chcąc podążyły za nim. Jakie było ich zdziwienie, gdy wewnątrz budynku stanęły przed solidnym metalowymi drzwiami, oznaczonymi logiem jednego z najbardziej znanych gangów w Tokio.

  - Hebi? - zapytała zdziwiona Sakura.
 - Widzę, że słyszałaś o nas. - zaśmiał się cicho Sasuke.
 - Pewnie, że tak... Chwila moment! - przerwała nagle, coś sobie uświadamiając – Was? Należycie do Hebi?
 - Jesteśmy jej założycielami. - wyznał z dumą w głosie Naruto.
 - Ale jak? - zapytała, wciąż zszokowana Sakura.

Hinata jedynie stała i przypatrywała się nowym przyjaciołom szeroko otwartymi oczami. Do niej także nie mogła dotrzeć informacja, którą właśnie usłyszała.

  - Potem Wam wyjaśnimy. Teraz wejdźmy. - odparł spokojnie czarnowłosy.

Odwrócił się w stronę drzwi i sprawnie wpisał kod na ukrytym panelu. Po chwili drzwi się otworzyły, a cała czwórka weszła do nowego pomieszczenia, które okazało się być windą. Po krótkiej podróży w końcu się zatrzymali, a wraz z ponownym otwarciem drzwi nowo wtajemniczone już po raz kolejny tego dnia doznały szoku. Weszli właśnie do dużego pomieszczenia, pełnego elektroniki, różnego rozmiaru komputerów i wyświetlaczy. W centralnej części pokoju znajdował się niski stół, a wokół niego stały różne kanapy i pufy. Można było się łatwo domyślić, że to właśnie w tym miejscu członkowie gangu odpoczywali i się integrowali. Jednak owi „członkowie” byli największym zaskoczeniem. Kto by się spodziewał, że cała szkolna paczka zamieszana jest w, jakby nie patrzeć, czarne interesy. A byli to Shikamaru, Ino, Choji, Shino, Lee, Tenten, Kiba, koło którego siedział jego ogromny biały pies Akamaru oraz, co najdziwniejsze, Neji. Dziewczyny obiecały sobie w duchu, że wyciągną z kuzyna wszystko, kiedy tylko znajdą się w domu.

  - Witajcie w naszej głównej siedzibie. - powiedział Naruto.

Szybkim krokiem podszedł do patrzących się na nich znajomych. Zapewne miny Sakury i Hinaty były genialne, bo większość osób powstrzymywała się przed wybuchnięciem śmiechem, a reszta już cicho chichotała. Mimo to dziewczyny nie ruszyły się z miejsca. Pierwsza z letargu wybudziła się Hinata.

  - Czy moglibyście nam to wszystko wyjaśnić?
 - Oczywiście. - odpowiedział Sasuke, również sadowiąc się na wolnym miejscu na kanapie – Ale lepiej usiądźcie. To dość długa historia.

Po krótkim wahaniu dziewczyny zrobiły to, o co prosił je chłopak i w napięciu czekały na wyjaśnienia.


* Sakura wychowywana była przez rodziców Hinaty od dziecka, więc mówi do nich „mama” i „tata”.





~*~*~*~
 
 Dzisiaj lekki, ale i ważny rozdział. Nasze bohaterki nareszcie poznają ciemną stronę Tokio, a co za tym idzie - zaczynamy główny wątek opowiadania :D Już w następnym rozdziale wiele się wyjaśni ;)
 Ogromnie cieszy mnie powiększająca się liczba czytelników. Dzięki wielkie wszystkim za przeczytanie rozdziału i liczę na komentarze. :D

 Teraz taka drobna sprawa informacyjna. Zauważyłam, że pojawiają się osoby, które nie są wtajemniczone w M&A Naruto. Dlatego mam do was pytanie: 
Czy mam tłumaczyć w przypisach wprowadzane w opowiadaniu japońskie zwroty typu -chan, -sama, hai, gomen oraz określenia jak np. babcia względem dyrektorki?
Liczę na Waszą pomoc ;)


 I jeszcze takie info dla Batgirl Pisze:
Po twoim komentarzu: "Bardzo przyjemnie czytało mi się rozdział. Co prawda nie wydażyło się nic tajemniczego tylko były bardzo dobre opisy. Wielki plus za imiona. :3. Sakura. Bardzo ładne imię. Sam wygląd bohaterów jest oryginalny i dodaje uroku :)" zauważyłam, że nie jesteś wtajemniczona w serię Naruto. Otóż, ja nie wymyślałam postaci ani ich imion. Mój blog to fanfiction i ja wzoruję się na postaciach stworzonych przez Kishimoto. Zmieniam im jedynie charaktery, które bardziej mi pasują do stylu i tematyki mojego opowiadania oraz dopisuję im całkiem nową historię ;)

Pozdrawiam wszystkich bardzo gorąco i do napisania :*

4 komentarze:

  1. Tematyka twojego opowiadania bardzo mi podpasowała, do tego cieszę się z postaci Naruto i Kiby - uwielbiam ich połączenie jako kumpli rozrabiaków xD Ale kończyć w takim momencie... teraz muszę czekać aż 2 tygodnieee..! T-T No ale nic, twój blog jest tego warty, możesz być pewna ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Nareszcie nowy rozdział, doczekałam się! Jest świetny jak poprzednie, cieszę się, że "Hebi" wychodzi na światło dzienne. :) Z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział i moment, gdy dziewczyny dowiedzą się wszystkiego. ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajny rozdział i w końcu najważniejsza fabuła czyli Hebi i gangi została poruszona :D Lece czytać dalej~

    OdpowiedzUsuń
  4. Najpierw odniosę się do babuniu Tsunade - jej reakcja była po prostu taka śmieszna. z M&A by jej nerwy puściły i wrzeszczałaby na Naruto, a tutaj ma tylko nie łączyć fioletowego z żółtym? xDD
    Do tego mama Hinaty i jej próba podjęcia rozmowy dla dorosłych z dziewczynami. Myślałam, że spadnę z krzesła jak to czytałam. xD
    I teraz mamy właściwy wątek - doczekałam się Hebi i choć wcześniej zerknęłam do zakładek, byłam strasznie ciekawa reakcji Sakury i Hinaty. Najbardziej jednak czekałam, aż zobaczą Neji'ego! xD Teraz to się dopiero zacznie. Już nie mogę się doczekać przeczytania tej historii, więc lecę dalej. :D
    Pozdrawiam Lex May

    OdpowiedzUsuń