piątek, 18 listopada 2016

Rozdział 3. „Pozory lubią mylić.”

 Kolejny dzień rozpoczął się znacznie spokojniej niż poprzedni. Już o 7:30 czwórka uczniów stała gotowa pod frontowymi drzwiami. Po krótkiej podróży autem w końcu znaleźli się pod szkołą. Sakura i Hinata natychmiast dojrzały Ino, która stała przed bramą wejściową. Po krótkim przywitaniu wszystkie trzy dziewczyny skierowały się do sali matematycznej, gdzie miały pierwszą lekcję. Ten dzień nasi bohaterowie postanowili poświęcić na lepsze poznanie nowych koleżanek. W ten właśnie sposób Sakura i Hinata były zmuszone opisać jak jest w Nowym Jorku, w którym mieszkały przez ostatnie 12 lat, opowiedzieć o swoich zainteresowaniach do plastyki i fotografii i wiele, wiele innych. W zamian dowiedziały się o największych akcjach i przekrętach ich nowej paczki na przestrzeni lat. Ogólnie wszystko przebiegało spokojnie i przyjemnie... No, prawie wszystko. Wyjątkiem byłą lekcja biologii, na której Naruto i Kiba wpadli na kolejny „genialny” pomysł. Wspólnie doszli do wniosku, że ich kochana przyjaciółka Chika, bo tak, już w trzeciej klasie podstawówki został nazwany szkielet z sali biologicznej, wygląda dziś szczególnie blado. Chłopaki, korzystając z chwilowej nieobecności nauczyciela pożyczyli od dziewczyn kosmetyki i troskliwie zajęli się „koleżanką”. Szło im to wyjątkowo niezgrabnie, a przy okazji sami byli cali ubrudzeni podkładem i eyelinerem. Niestety nie spodziewali się, że profesor Yamato wróci tak szybko. Nakrył ich akurat na tym, jak kończyli układać kościotrupowi nową fryzurę z paprotki. Zaś w całej klasie rozbrzmiewały głośne śmiechy.  Oczywiście w tempie ekspresowym zostali wyrzuceni do dyrektorki, jednak niezbyt się tym przejęli, wręcz przeciwnie. Naruto, z uśmiechem na ustach stwierdził, że dawno się nie widzieli z „babunią” i z chęcią przekażą pozdrowienia od pana Yamato. Po tych słowach zaśmiali się cicho i szybko uciekli z klasy, by uniknąć kolejnego wykładu na temat ich zachowania. Sakura i Hinata były początkowo zdziwione nastawieniem chłopaków, ale jak się później dowiedziały, Naruto i Kiba czują się w gabinecie dyrektorki jak u siebie. Jeżeli minimum raz w tygodniu się tam nie pojawią, to Tsunade przychodzi do nich do klasy i pyta się, czy nie są oni przypadkiem chorzy. Blondynka tak się przyzwyczaiła do ich żartów, że zamiast karać niegrzecznych uczniów śmieje się z nich. Dla dziewczyn była to dość niespotykana sytuacja, ale szczerze się cieszyły, że dyrektorka ma tak dobry kontakt z uczniami i ma do nich fajne podejście.

  Reszta dnia przebiegła już bez większych komplikacji i po zakończeniu zajęć wszyscy rozeszli się do domów.

 ~Około godziny 20:00~

  Różowowłosa dziewczyna wpadła do domu jak torpeda. Wyglądała, jakby co najmniej zobaczyła ducha. Przeskakiwała po dwa stopnie, a chwilę potem wpakowała się bez pukania do pokoju przyrodniej siostry.

  - Hinata! Już są! - wykrzyknęła.

Granatowowłosa od razu zerwała się z łóżka, na którym do tej pory leżała i wraz z Sakurą zaczęła zbiegać po schodach. Państwo Hyūga patrzyli na to wszystko z mocnym zdziwieniem, ale o nic nie pytali. Te dziewczyny bardzo często miewały dziwne i niekiedy nie za mądre pomysły, więc woleli nie wiedzieć co tym razem wpadło im do głów. Tymczasem obie wbiegły do sporego garażu połączonego z domem. W rogu pomieszczenia stały dwa ścigacze. Pierwszym z nich był Kawasaki zx10r ninja w kolorze zielonym, a drugim czarny Suzuki Hayabusa.

  - Moje maleństwo! Jak ja za tobą tęskniłam! - wykrzyknęła Hinata, głaszcząc swoją Czarną Bestię.

Dokładnie w tym samym momencie Sakura dopadła swojego Zielonego Smoka i czule oglądała, czy nie ma przypadkiem jakiegoś uszkodzenia po transporcie. Dziewczyny, chociaż na to nie wyglądają, uwielbiają szybką i niebezpieczną jazdę. W przeszłości państwo Hyūga nie za bardzo byli zadowoleni, kiedy dowiedzieli się o ich hobby. Jednak po wielu długich rozmowach, które niejednokrotnie kończyły się kłótniami i ostrymi wymianami zdań w końcu przestali zabraniać im jazdy. Nigdy nie spowodowały wypadku i nie miały do czynienia z policją, więc, chcąc nie chcąc, musieli pogodzić się z pasją swoich córek.

  - Czy myślisz o tym samym co ja, Hinata? - zapytała z chytrym uśmiechem na ustach.
 - Ja idę powiedzieć rodzicom, a ty wyprowadź motocykle. Jeszcze się przebierzemy i jedziemy. - zarządziła natychmiast Hinata i od razu pobiegła do domu.

Obie przyjaciółki były gotowe w przeciągu 15 minut. Na zewnątrz powoli zaczynało się ściemniać, ale nie przeszkadzało to dziewczynom. Wręcz przeciwnie. Wprost uwielbiały pędzić nocą ulicami opustoszałego miasta. I to właśnie teraz robiły. Mknęły z ogromną prędkością między samochodami. Czuły przyjemny opór wiatru i włosy łopoczące za nimi niczym flagi. Były po prostu wolne. Według tych dwóch dziewczyn nie było na świecie wspanialszego uczucia niż to.

  ~W tym samym czasie, kilka ulic dalej~

  - Ach... Miałeś świetny pomysł. Pogoda jest wręcz idealna na przejażdżkę. - westchnął pewien zadowolony blondyn.
 - Przecież ja zawsze mam świetne pomysły. - odparł lekko znudzonym głosem towarzysz.
 - Tak, tak. A co ty taki markotny, Sasuke?
 - Tak sobie myślę. Nieważne. - uciął szybko temat.

Nagle, tuż obok nich, z ogromną prędkością śmignęły dwa motocykle. Chwilę potem nawróciły i znów mknęły w stronę chłopaków. Kierowcy ewidentnie się z nimi drażnili.

  - Chyba chcą dostać lanie. - zaśmiał się Naruto.
 - Załatwmy ich. - zadecydował czarnooki i wsiadł na swojego czarnego Ducati 1098s, zaś blondyn dosiadł żółtego Ducati 1098.

 ~Kilka minut wcześniej~

  - Hej, Sakura! Czy ty widzisz to co ja? - zapytała wskazując na dwie postacie stojące na chodniku.
 - Ależ to nasi nowi koledzy! Co ty na to, żeby się z nimi trochę zabawić?
 - Czytasz mi w myślach. Do dzieła! - zaśmiała się Hinata.

Dzięki zamontowanym w kaskach mikrofonom dziewczyny mogły bez problemu się ze sobą komunikować. To rozwiązanie było bardzo przydatne w czasie dłuższych podróży. Kiedy tylko zbliżyły się do kolegów zaczęły przedstawienie. Jeździły dookoła nich, stawał na jednym kole, paliły gumę, robiły wszystko, żeby ich sprowokować. Nie musiały długo czekać na reakcję. Naruto i Sasuke natychmiast wsiedli na swoje pojazdy i rozpoczęli przyjacielski wyścig. Musieli przyznać, że ich przeciwnicy byli naprawdę nieźli. Już dawno się tak dobrze nie bawili, bo zazwyczaj wszyscy, którzy wyzywali ich na pojedynek byli tylko mocni w gębie, a tu musieli się mocno postarać.

  Po około pół godzinnej rywalizacji zatrzymali się pod jednym z wielu tokijskich mostów.

  - No muszę przyznać, że jesteście naprawdę nieźli w te klocki. - powiedział z uznaniem Naruto, ściągając z głowy kask.
 - Dzięki za komplement. Wy też dobrze sobie radzicie. - odpowiedział ewidentnie damski głos.

Chłopaki mocno się zdziwili słysząc to, a co ważniejsze mieli nieodparte wrażenie, że skądś go znają. Wpatrywali się w dwie postacie w kaskach z nieukrywanym zaciekawieniem. Widząc ich miny przyjaciółki w końcu nie wytrzymały i wybuchnęły śmiechem.

-  Ha ha ha! Gdybyście tylko mogli się zobaczyć. - zachichotała druga i ściągnęła nakrycie głowy, a za nią podążyła towarzyszka.

Zainteresowanie wymalowane na twarzach chłopaków od razu zmieniło się w niemy szok, kiedy okazało się, że owymi postaciami była Hinata i Sakura. Po chwili idealnej ciszy pierwszy z szoku otrząsnął się Sasuke:

 - Szczerze, nie spodziewałem się tego. - wyznał.
 - A to niby czemu? Bo jesteśmy dziewczynami? - zapytała zadziornie różowowłosa.
 - W sumie, to tak.
 - No wiesz co, Sasuke, wstydziłbyś się! Nie wolno oceniać ludzi po wyglądzie. - oburzyła się Hinata, zakładając ręce na piersi w geście obrażenia.
 - Nie złość się. Chociaż spróbuj nas zrozumieć, przychodzą do nas do szkoły dwie nowe, mądre, zabawne i ładne uczennice. Jesteście ostatnimi osobami, które podejrzewaliśmy o jazdę na motocyklach i to jeszcze taką. - próbował się tłumaczyć, Naruto, żywo przy tym gestykulując.
 - Uważasz, że jesteśmy ładne? - zapytała nagle Sakura z chytrym uśmiechem na ustach, a Hinata delikatnie zaróżowiła się na policzkach.

Blondyn, domyślając się, co właśnie powiedział natychmiast pokrył się czerwonym rumieńcem i lekko speszony spuścił wzrok.

 - Eee... No wiesz... No tak... - zaczął się plątać.

Dziewczyny lekko zaśmiały się widząc reakcję przyjaciela. Nie był to jakiś złośliwy śmiech, ale delikatny, szczery, dziewczęcy chichot. Przyjaciele słysząc ten uroczy dźwięk spojrzeli na stojące naprzeciwko koleżanki. Tym razem jednak dostrzegli w nich nie tylko wspaniałe przyjaciółki, ale także niezwykle piękne dziewczyny. Jeszcze nigdy nie spoglądali na nie w ten sposób. Ubrane w czarne, skórzane kostiumy, które ściśle przylegały do ich pięknych ciał mogłyby spokojnie owinąć sobie każdego mężczyznę wokół palca. Przez chwilę stali w bezruchu i wpatrywali się w nie jak urzeczeni. Nawet ten wiecznie zimny Uchiha coś poczuł. W końcu, tą niezwykłą chwilę przerwał głos Hinaty:

  - Późno się zrobiło. Musimy się zbierać, bo rodzice znowu będą się wściekać.

Sakura jedynie cicho przytaknęła i widząc, że chłopaki wciąż jeszcze nie do końca wrócili do rzeczywistości, bez słowa skierowały się do swoich motocykli. Jednak zanim różowowłosa założyła na głowę kask, rzuciła jeszcze przez ramię:

  - I pamiętajcie, chłopaki, pozory lubią mylić.

Zaraz po tych słowach odjechały z piskiem opon w stronę pogrążonego we śnie Tokio.

  Dopiero kiedy dwa motocykle zniknęły za zakrętem Naruto otrząsną się i powiedział głosem pełnym powagi, tak niepodobnym do niego:

  - Ja już nie mam żadnych wątpliwości, trzeba je wtajemniczyć.
 - Zgadzam się. Zastanawia mnie jeszcze tylko jedna rzecz.
 - Jaka? - zaciekawił się blondyn.
 - Słowa Sakury. - odparł krótko.

Nie czekał już na odpowiedź przyjaciela, tylko szybko wsiadł na swój pojazd, dając do zrozumienia, że rozmowa skończona. Naruto nie kłócił się, jemu samemu wypowiedź koleżanki cały czas chodziła po głowie. 'Co miała na myśli?' - zastanawiał się. W końcu wzruszył ramionami i doszedł do wniosku, że jeśli będzie miała ochotę to samo im je wyjaśni. Kiedy, ku ukrywanej uciesze Sasuke, nareszcie usadowił się na motocyklu wspólnie ruszyli w tylko sobie znanym kierunku.

9 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo fajny rozdział :D Uwielbiam takie tematy, z motorami, gangami etc. Zazdroszczę ci talentu, ja mam wielką wyobraźnię, ale nie potrafiłabym stworzyć z niej takiego opowiadania. Teraz czekam na kolejną część i życzę mega pomysłów! ;**
    P.S. Jak się ktoś urodzi niezdarą to ma potem problem... dlatego już po raz drugi niechcący usunęłam zostawiony przeze mnie komentarz na blogu :p

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo fajny, czekam na więcej!

    OdpowiedzUsuń
  4. No i ten rozdział był świetny :D W końcu coś więcej niż "bla bla bla" gadka szmatka o wszystkim i niczym xD Liczę na więcej takich rozdziałów oraz życzę weny~

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny blog, zakochałam się w nim od samego opisu, gdy nalazłam go w "szafie blogów Naruto". :) Własnie tego szukałam, bohaterowie Naruto umieszczeni w naszych czasach + wątek gangów. Po prostu świetne! :)
    Wciągnął mnie już od prologu, a z każdym kolejnym rozdziałem pragnę więcej i więcej. Ciekawy pomysł z zakładkami "Hebi", "Akatsuki" i "Ostra jazda", przybliżają klimat bloga, no i sprawiają, że nie mogę się doczekać jakichś gangsterskich akcji (bo oczywiście mam nadzieję, że takowe będą ;p).
    Z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział. Pozdrawiam serdecznie ^^

    OdpowiedzUsuń
  6. Tutaj mimo wszystko Naruto też lubi robić sobie żarty, jak w anime, za co masz ogromnego plusika, że go nie zmieniłaś. Choć jego sytuację trochę tak, podobnie pozostałych, lecz tak jest dużo ciekawiej. ;)
    Natomiast ten wyścig na motorach. Chłopaki myślą, że to nie jest sport dla dziewczyn, tak jak w sporcie, grach itd, a okazuje się, że są niekiedy lepsze od nich. xD - Pozory lubią mylić, nie oceniaj książek po okładkach itd. xD
    Moją uwagę zwróciła jeszcze jedna rzecz, że państwo Hyuga nie chcą zabraniać córkom jazdy na motorach, jednak Sakura nie jest ich dzieckiem. xD
    Lecę dalej. xD
    Pozdrawiam Lex May

    OdpowiedzUsuń
  7. Hej,
    cudownie, zaskoczyły chłopaków, i te słowa Sakury... tak, tak już je wtajemniczą we wszystko...
    Dużo weny życzę...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń